
Wczoraj minął rok odkąd zobaczyłam po raz pierwszy coś, co miało stać się moim psem. Wtedy wyglądało jak nie do końca okreslonego pochodzenia ślepa kluska. Obiecali, że urośnie na basseta, to uwierzyłam. Zarezerwowałam. Czy wiedziałam wtedy, że życie mi stanie na głowie, a poczytalność będzie mglistym wspomnieniem? Pewnie należało się spodziewać.
Oszalałam na punkcie tego stwora. Pewnie...